Bitwa warszawska 1920 roku

 

 

sygn. K-25-630 

Bitwa stoczona między Wojskiem Polskim a Armią Czerwoną na przedpolach Warszawy jest zaliczana nie tylko do jednego z największych starć zbrojnych w dziejach polskiego oręża, ale także do jednego z najważniejszych. Odparcie oddziałów sowieckich zdecydowało o wyniku prowadzonej wojny i umożliwiło zachowanie odzyskanej zaledwie dwa lata wcześniej niepodległości, po trwającej 123 lata niewoli. Zwycięstwo polskich żołnierzy miało również istotny wymiar europejski – zahamowało ekspansję rewolucji komunistycznej na Starym Kontynencie i przypieczętowało wolność krajów bałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii, które w razie klęski zostałyby podobnie jak Polska zamienione w republiki sowieckie zależne od Moskwy.

Waga odniesionego zwycięstwa jest w związku z powyższym nie do przecenienia, lecz zostało ono okupione wielkimi stratami ludzkimi i materialnymi przy ogromnym wysiłku całego społeczeństwa. Strona polska prowadziła boje w niezwykle trudnym położeniu strategicznym przy ogólnym wyczerpaniu zasobów.

 

 

sygn. K-25-608

 

Sowieckie zamiary

Wiosną 1920 r. polskie działania wojenne na Białorusi oraz Ukrainie rozwijały się pomyślnie. Wraz z kwietniową ofensywą Wojska Polskiego i sprzymierzonych oddziałów ukraińskich Symona Petlury w kierunku Dniepru, w Moskwie nasilono propagandę w duchu nacjonalistycznym. Kierownictwo bolszewickie rozpoczęło wówczas przygotowania do zadania Rzeczypospolitej ostatecznej klęski poprzez koncentrację wojsk na dowodzonym przez Michaiła Tuchaczewskiego Froncie Zachodnim, w rejonie Bramy Smoleńskiej. Armia Czerwona miała się posuwać na osi Smoleńsk – Mińsk – Brześć – Warszawa. Równocześnie Front Południowo-Zachodni pod dowództwem Aleksandra Jegorowa miał wyprzeć Polaków z Ukrainy, zaś po zdobyciu Lwowa oraz Krakowa, skierować się na Bałkany. W celu powiększenia przewagi Armii Czerwonej, ściągano wojska z odległych rejonów kraju. W kwietniu wydano dyrektywę o wymarszu 1 Armii Konnej Siemiona Budionnego oraz oddziałów kawalerii Gaja Bżyszkiana ześrodkowanych na Kaukazie.

 

 

sygn. K-25-212

 

sygn. K-25-267

 

I ofensywa Tuchaczewskiego

Styczność z sowieckim Frontem Zachodnim na Białorusi utrzymywał Front gen. Stanisława Szeptyckiego. W skład tego zgrupowania operacyjnego wchodziła 1 Armia dowodzona przez gen. Gustawa Zygadłowicza (sześć dywizji piechoty i brygada jazdy) oraz 4 Armia gen. Szeptyckiego (był on jednocześnie dowódcą frontu) licząca cztery dywizje i brygadę piechoty. Tuchaczewski, mając przewagę sił i możliwość wyboru miejsca przełamania polskiego frontu, systematycznie przygotowywał się do realizacji swojego planu. 14 maja wojska sowieckie przeprowadziły ataki na polskie pozycje w okolicach Połocka spychając polskie oddziały na zachód. W odpowiedzi Wojsko Polskie przystąpiło do kontruderzenia, które było prowadzone siłami 1 Armii oraz specjalnie powołanej do tego zadania Armii Rezerwowej gen. Kazimierza Sosnkowskiego. Natarcie zmusiło oddziały sowieckie do wycofania się w czerwcu nad rzekę Autę, co umożliwiło wstrzymanie walk. Spokój był jednak pozorny, gdyż Tuchaczewski przegrupowywał i wzmacniał swoje siły.

sygn. K-25-655

 

II ofensywa Tuchaczewskiego

Dnia 4 lipca 1920 r. dowódca Frontu Zachodniego rozpoczął główne natarcie na polskie pozycje znad rzek Auty i Berezyny. Na całym froncie powiodło się ono, gdyż Wojsko Polskie było wyczerpane poprzednimi bojami, w które zaangażowało swoje odwody. Niepowodzenia 1 i 4 Armii skutkowały przejściem inicjatywy strategicznej w ręce Sowietów. Józef Piłsudski, nie mając wyboru, zdecydował o stopniowym wycofywaniu wojsk. Walki były zacięte, ale pomimo oporu Wojska Polskiego do 12 lipca 1 Armia została zepchnięta 100 km na zachód. Sytuacja robiła się niezwykle groźna, gdyż wojska sowieckie nacierając w kierunku Warszawy na białoruskim teatrze nie napotykały na poważniejsze przeszkody terenowe – ofensywa nabierała więc tempa. W zaistniałej sytuacji gen. Szeptycki nakazał wycofanie swoich wojsk na linię rzek Niemna i Szczary. Polskie oddziały nie były jednak w stanie utworzyć zwartej obrony, ponosząc w czasie walk odwrotowych wysokie straty sięgające 50% stanu wyjściowego. Tuchaczewski, nie chcąc zwalniać tempa natarcia, wyznaczył dla Armii Czerwonej priorytet w postaci osiągnięcia przez nią linii Narwi do 3 sierpnia.

 

sygn. K-25-748

 

Przegrupowanie sił polskich

Piłsudski dążył do przegrupowania wojsk na tyłach. Jednakże, aby osiągnąć zamierzony cel musiał zyskać czas – Naczelne Dowództwo WP rozumiejąc powagę sytuacji, zamierzało powstrzymać sowiecką ofensywę. Na Ukrainie 1 Armia Konna Budionnego została związana bojem przez polskie jednostki pod Brodami. Jednocześnie starano się utrzymać linię Narwi, tkwiąc w nieugiętej obronie. Piłsudski chciał doprowadzić w ten sposób do bitwy zaczepnej w oparciu o twierdzę w Brześciu. Plan okazał się niemożliwy do wykonania. Pomimo niepowodzenia w wymiarze operacyjnym, polska obrona oparta na Narwi i Bugu była niestrudzona. Oddziały sowieckie, wyczerpane przeszło 700 – kilometrowym marszem, miały coraz większe problemy z jej przełamywaniem. Ostatecznie jednak sowiecka XV Armia sforsowała Narew w początkach sierpnia.

 

 sygn. K-25-678

 

sygn. K-66-526

 

Tuchaczewski wchodząc na mazowiecki teatr operacyjny bezpośrednio zagroził stolicy. Sowiecki dowódca rozpatrywał dwa warianty: 1. zakładał bezpośrednie uderzenia na Warszawę, gdzie spodziewano się głównego zgrupowania nieprzyjaciela; 2. przewidywał głębokie obejście polskich pozycji pod Warszawą od strony północnej, w celu odcięcia ich od korytarza gdańskiego. Tuchaczewski nie liczył się z dużym oporem Polaków, dlatego dążył do szybkiego rozstrzygnięcia. Armia Czerwona pomimo sukcesów miała kilka istotnych słabości, które dostrzegał polski Sztab Generalny. Podzielona bowiem na dwa Fronty rozdzielone Polesiem, nacierała nierównomiernie. Dowodzący Frontem Południowo – Zachodnim Jegorow był podatny na sugestie towarzyszącego mu ambitnego Józefa Stalina, który krytykując głównodowodzącego Armią Czerwoną Siergieja Kamieniewa, chciał w pierwszej kolejności zdobyć Lwów, nie zważając na działania prowadzone przez Front Zachodni. Polskie dowództwo, dostrzegając w tym szansę na zniwelowanie przewagi liczebnej wroga, zamierzało działać po liniach wewnętrznych.

syg. K-25-638

 

sygn. K-25-642

 

 

Plan uderzenia znad Wieprza

Polskie przygotowania do obrony przedmościa warszawskiego rozwijały się dynamicznie. Jeszcze w lipcu powołano Radę Obrony Państwa i zdecydowano się na utworzenie Armii Ochotniczej, licząc na zryw narodu. Bezpośrednie zagrożenie bytu państwowego wyzwoliło patriotyczne uczucia, dzięki czemu w szybkim tempie przybywało nowych rekrutów, choć odczuwano poważne braki w sprzęcie. Na przełomie lipca i sierpnia prowadzono równocześnie pertraktacje dyplomatyczne przy pośrednictwie mocarstw zachodnich. Zakończyły się one jednak fiaskiem, gdyż w każdym wariancie zakładały większą bądź mniejszą wasalizację Polski przez Moskwę. Tymczasem Tuchaczewski 10 sierpnia rozkazał swoim żołnierzom zająć Warszawę.

 

sygn. K-25-981

 

W Naczelnym Dowództwie i Sztabie Generalnym WP, na czele którego stał gen. Tadeusz Rozwadowski, opracowano kilka wariantów działań operacyjnych. Pierwszy z nich zakładał wydanie bitwy Sowietom w okolicach Modlina i Nowego Dworu Mazowieckiego. Drugi przewidywał wyprowadzenie kontruderzenia w kierunku Mińska Mazowieckiego, co miało odciążyć polskie dywizje walczące na północy. Trzecia opcja była najbardziej ryzykowna, lecz zarazem najbardziej efektywna. Jej głównym założeniem była koncentracja wojsk polskich na północnej Lubelszczyźnie, a następnie kontruderzenie w odsłonięte lewe skrzydło Frontu Zachodniego. Wódz Naczelny zaakceptował wariant ostatni – tym samym Piłsudski wziął na siebie pełną odpowiedzialność za ewentualne fiasko tego rozwiązania.

Manewr wymagał skoncentrowania większości polskich dywizji piechoty (DP) w rejonie Warszawy, celem skrócenia frontu. Piłsudski zarządził więc bierną obronę Małopolski Wschodniej siłami Frontu Południowego gen. Wacława Iwaszkiewicza. Jednocześnie wydzielił oddziały koncentrujące się za Wieprzem, w silne zgrupowanie na Froncie Środkowym gen. Edwarda Śmigłego-Rydza. Jego filar stanowiła 4 Armia gen. Leonarda Skierskiego (14 DP, 16 DP, 21 Dywizja Piechoty Górskiej), a uzupełniała 1 i 3 Dywizja Piechoty Legionów osłaniana od wschodu przez 7 DP oraz oddziały wydzielone z 3 Armii gen. Zygmunta Zielińskiego. Główny ciężar bojów pod Warszawą miał spaść na barki Frontu Północnego gen. Józefa Hallera, w składzie: 1 Armii (gen. Franciszek Latinik: 1 Dywizja Litewsko-Białoruska, 8 DP, 10 DP, 11 DP, 15 DP), 5 Armii (gen. Władysław Sikorski: 9 DP, 17 DP, 18 DP, Brygada Syberyjska), 2 Armii (gen. Bolesław Roja: 2 Dywizja Piechoty Legionów, 4 DP). Spośród wymienionych Armii tylko druga nie miała kontaktu z wrogiem, obsadzając środkową linię Wisły między Warszawą a Dęblinem. Tuchaczewski mógł rzucić przeciwko polskim oddziałom około 113 tys. żołnierzy, co dawało mu przewagę liczebną, ponieważ siły polskiego Frontu Północnego liczyły nie więcej niż 90 tys. żołnierzy. Przewagę tę niwelował jednak fakt, iż w następnym etapie do walki włączył się również Front Środkowy, od 15 sierpnia dowodzony osobiście przez Piłsudskiego. W rejonie koncentracji tej grupy uderzeniowej, operowała jedynie nieliczna sowiecka 5-tysięczna grupa mozyrska, co miało gwarantować rozstrzygnięcie po myśli polskiego dowództwa.

 

 

Bój o stolicę

W dniach 13-15 sierpnia nieprzyjaciel prowadził energiczne działania zaczepne: sowiecka IV Armia nacierała w kierunku Mławy zajmując Ciechanów, XV Armia zdobyła Pułtusk i Nasielsk. III i XVI Armia poruszały się na Radzymin i Ossów, podejmując próbę przełamania obrony 11 i 8 DP ze składu 1 Armii w celu bezpośredniego zagrożenia Warszawie od strony Pragi.

 

sygn. K-25-613

 

Obrona Radzymina i Ossowa

Sowiecka 21 i 27 Dywizja Strzelców (DS) koncentrowała żołnierzy w rejonie Kraszewa, Emilianowa i pod Zawadami, mając w pasie natarcia trzykrotną przewagę. 13 sierpnia o godzinie 17.00 Armia Czerwona uderzyła na pozycje 46 pp z 11 DP, który zaskoczony pojawianiem się nieprzyjaciela, nie utrzymał obrony. W rezultacie Polacy zostali zepchnięci w kierunku Marek, co umożliwiło Sowietom zajęcie Radzymina wieczorem tego samego dnia. Wróg znalazł się w dogodnym położeniu do ataku na Zegrze i Nieporęt. Ze względu na istotne problemy w przesyłaniu komunikatów sytuacyjnych, a także niewłaściwe rozpoznanie, ani dowódca 11 DP płk Bolesław Jaźwiński, ani Sztab Generalny i Naczelne Dowództwo nie miało możliwości zorganizowania odsieczy. W tej sytuacji zdecydowano o reorganizacji 46 pp, a także skierowaniu pod Radzymin oddziałów z 47 pp. Sytuację komplikował fakt, że sowiecka 17 DS planowała 14 sierpnia opanować Wołomin, zaś 10 DS otrzymała zadanie wkroczenia do Mińska Mazowieckiego, a następnie zajęcia rejonu Okuniewa.

 Dowódca 1 Armii gen. Latinik, zdając sobie sprawę z zagrożenia, postanowił przeprowadzić przeciwnatarcie na pozycje sowieckie z użyciem odwodów, celem przywrócenia pierwotnej linii obronnej przedmościa warszawskiego w rejonie Radzymina. Kontruderzenie miały wykonać trzy pułki 1 Dywizji Litewsko-Białoruskiej: grodzieński, nowogródzki oraz wileński. Przygotowywane natarcie napotkało jednak na problemy organizacyjne i miało się rozpocząć dopiero o godz. 8.00 14 sierpnia. Tymczasem sowiecka 79 Brygada Strzelców z 27 DS zaatakowała polskie pozycje pod Leśniakowizną, gdzie poza oddziałami 47 pp z 11 DP, stacjonowały bataliony 33 i 36 pp z 8 DP, będącej pod rozkazami płk. Stanisława Burhardta-Bukackiego. Ze względu na gwałtowność uderzenia wroga, żołnierze z 8 DP zostali zmuszeni do odwrotu w kierunku Ossowa. Za cofającymi się Polakami, do miejscowości zaczęły się wdzierać oddziały Armii Czerwonej. Dostrzegając powagę sytuacji postanowiono kontratakować, pomimo silnego ognia prowadzonego przez nieprzyjaciela z ciężkich karabinów maszynowych. W natarciu wzięli udział żołnierze z kompanii ochotniczych, do których przyłączył się ks. Ignacy Skorupka. Niestety, atak załamał się, zaś dzielny kapłan zginął bohaterką śmiercią. Pomimo tego oddziały 33 i 36 pp zdołały utworzyć cienką linię obrony, aby nie dopuścić do dalszych postępów nieprzyjaciela.

Zajęcie Leśniakowizny poszerzyło lukę na odcinku przedmościa warszawskiego 1 Armii. Jednakże zmęczone oddziały sowieckie, nie były już w stanie kontynuować działań zaczepnych. Dostrzegł to płk Burhardt-Bukacki, który postanowił zaskoczyć lewą flankę oddziałów sowieckich przeciwnatarciem przybyłego z Rembertowa III batalionu 13 pp wspieranego przez 1 dywizjon 8 pułku artylerii polowej. W momencie, gdy atak rozwinął się z dobrym skutkiem, do ofensywy ruszyli także żołnierze z innych jednostek. Celny ogień polskich dział zmusił wroga do wycofania się spod Ossowa. Wówczas do ataku włączyła się jedna kompania 47 pp, pomagając w wyparciu Sowietów z Leśniakowizny. Polski opór w tym sektorze, choć rozporoszony, wytrwał w dniach 14-15 sierpnia za cenę wysokich strat.

Kontruderzenie w rejonie Radzymina 1 Dywizji Litewsko-Białoruskiej uległo dalszemu opóźnieniu. Czas jednak naglił, gdyż jednostki sowieckie wczesnym rankiem 14 sierpnia opanowały Wólkę Radzymińską i okolice Cegielni. Dopiero o 10.15 oddziały dywizji, wspierane przez lotnictwo, ruszyły z furią do kontruderzenia na 21 DS. Sowieci, będąc pod wrażeniem natarcia, zaczęli uciekać – polska piechota wdarła się do Radzymina. Armia Czerwona nie dała jednak za wygraną, kierując do boju 27 DS. To zmieniło sytuację, zwłaszcza że nieprzyjaciel dysponował wypoczętą kawalerią, która ponownie zaczęła wypierać polskie oddziały. Żołnierze Armii Czerwonej spychali Polaków na drugą linię obrony przedmościa, ale 1 Dywizja Litewsko-Białoruska wciąż posiadała zdolność do przeciwnatarcia. 15 sierpnia idąca od strony Jabłonny 10 DP zdołała opanować Wólkę Radzymińską i Dąbkowiznę, co ustabilizowało linię frontu. Rankiem tego samego dnia do frontalnego ataku na Radzymin ponownie przystąpiła wspierana przez pułk czołgów i lotnictwo 1 Dywizja Litewsko-Białoruska, wkraczając do miasta po godz. 10.00. Zdobytych pozycji i tym razem nie zdołano utrzymać. Sytuacja była napięta. Dowódca Frontu Północnego gen. J. Haller, osobiście doglądał przebiegu działań na odcinku 1 Armii, mobilizując oficerów do wysiłku – zaplanowano kolejne kontruderzenie. 15 sierpnia w godzinach popołudniowych do głównego natarcia przystąpiło ugrupowanie dowodzone przez gen. Lucjana Żeligowskiego: oddziały 10 DP i 1 Dywizji Litewsko-Białoruskiej, posuwały się na kierunku Radzymin – Wiktorów – Ciemne. Do Radzymina pierwsi dotarli żołnierze z 30 pp o godz. 21.00. Pomimo dużych trudności, miejscowość zdołano odbić w najbardziej newralgicznym momencie bitwy warszawskiej.

 

Sukces nad Wkrą

Jeszcze 14 sierpnia wojska gen. Sikorskiego zaczęły przechodzić do kontrataków. Zdołano powstrzymać nacierające w kierunku Wisły oddziały XV i części III Armii sowieckiej. 15 sierpnia 8 Brygada Jazdy przeprowadziła rajd do Ciechanowa, w którym zdobyła radiostację IV Armii. 18 DP wyszła na linię kolejową Warszawa – Działdowo. Przeciwnika udało się wyprzeć za Wkrę i zdezorganizować jego system dowodzenia. 5 Armia nacierała na Nasielsk. Decydujący dla losów bitwy okazał się 16 sierpnia.

 sygn. K-25-859

 

Odwrót Armii Czerwonej

Tuchaczewski nie rozpoznał polskiego zgrupowania koncentrującego się nad Wieprzem i nie uwzględnił w swoich planach operacyjnych możliwości wykonania przez przeciwnika zwrotu zaczepnego. Kiedy 16 sierpnia ruszyło natarcie znad Wieprza sowiecki dowódca nie zorientował się, że nastąpiło kontruderzenie na jego lewe skrzydło – poinformowano go o tym dopiero dzień później. Polskie dywizje Frontu Środkowego posuwały się tymczasem szybko do przodu. Równocześnie 1 Armia przeszła do przeciwnatarcia na przedmościu warszawskim, zaś 5 Armia osiągnęła linię Narwi. Nad sowiecką IV Armią, której oddziały zapuściły się aż do Drwęcy zawisła groźba okrążenia. Rozpoczęła się ostatnia faza bitwy – pościg.

 W kolejnych dniach 5 Armia kontynuowała kontruderzenie między Narwią a granicą niemiecką w Prusach Wschodnich. Zreorganizowana 4 Armia, w sile trzech dywizji piechoty, szła w kierunku Ostrowi Mazowieckiej. Przegrupowana pod rozkazy gen. Śmigłego-Rydza 2 Armia, w składzie czterech dywizji piechoty i jednostek kawalerii, parła na wschód w celu zajęcia Białegostoku i twierdzy brzeskiej. Mocno zredukowana 1 Armia rozpoczęła natarcie na Łomżę, zaś 3 Armia została przesunięta na Lubelszczyznę w celach osłonowych. 25 sierpnia ustał pościg za oddziałami sowieckimi, kończąc tym samym bitwę warszawską.

Obie strony poniosły dotkliwe straty. Ocenia się, że Polacy mieli 4,5 tys. poległych, 22 tys. rannych i około 10 tys. zaginionych. Straty Armii Czerwonej wyniosły około 25 tys. zabitych i rannych, a także przeszło 60 tys. jeńców. Część żołnierzy sowieckich schroniła się w Prusach Wschodnich, gdzie została internowana przez Niemców.

 

sygn. K-25-718

 

Epilog

Polskie dowództwo w pełni wykorzystało błędy nieprzyjaciela przejmując inicjatywę strategiczną i ostatecznie grzebiąc sowieckie zamiary podbicia Rzeczypospolitej. Warto podkreślić, że doniosłą rolę w osiągnięciu tego sukcesu odegrało „złamanie” sowieckich szyfrów przez wywiad radiotelegraficzny, zorganizowany przy Oddziale II Sztabu Generalnego WP. Choć sama bitwa nie oznaczała końca wojny, to okazała się chwilą przełomową w dziejach Polski i Europy, zyskując dzięki brytyjskiemu politykowi Edgar’owi Vincent’emu D’Abernon chwalebne miano „osiemnastej decydującej bitwy w dziejach świata”.

dr Maciej Pieńkowski

sygn. K-25-644

 

sygn. K-25-600

 sygn. K-25-633

 

 
Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej znajdziesz w Polityce Cookies.